Cieszę się, że w końcu opuściliśmy Noverię. Nie wiem, co było gorsze – śnieg, czy korporacje. Jedno odmrozi ci jaja, a drugie odkupi je w cenie rodzynek.
-- Jeff „Joker” Moreau
Czytaj więcej...

Jedni odchodzą, drudzy wracaj...

Wraz z końcem lipca, nadejdą poważne zmiany w BioWare. Z f...

Czytaj więcej...

Patch 1.09 dostępny

Wczoraj na serwery weszła nowa łatka oznaczona numerem 1.0...

Czytaj więcej...

Fizyczność przy nagraniach j...

Przyszedł czas na ostatni wywiad z serii. Naszym i waszym ...

Czytaj więcej...

Vetra jest PERFEKCYJNA

Czołem Statusowe świry! Dziś przedstawiamy Wam przedostatn...

0123

Recenzja dema Mass Effect 3 - grafika i udźwiękowienie

20.02.2012, 02:58
Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

W ramach "Tygodnia z demem Mass Effect 3" prezentujemy trzecią cześć recenzji dema ME3. Tym razem skupimy się na oprawie graficznej i dźwiękowej dema Mass Effect 3. Dla przypomnienia w pierwszej recenzji szczegółowo opowiedzieliśmy wam o nowym kreatorze tworzenia postaci, a w drugiej zostały opisane poszczególne tryby rozgrywki. Przybliżyliśmy wam też opinię naszych forumowiczów na temat dema.

Zapraszamy do lektury kolejnej części recenzji, która znajduje się w rozwinięciu newsa.

Grafika

Podobnie jak dwie poprzednie części serii Mass Effect, trzecia działa także na popularnym silniku Unreal Engine 3 (acz tym razem na jego usprawnionej edycji 3.5). Silnik ten w przypadku większości gier zapewniał solidną optymalizację połączoną z przyjemną dla oka oprawą graficzną i Mass Effect 3 wyjątkiem nie jest. Wiele osób (w tym szanowny autor tego tekstu) uważało, że skok jakościowy w kwestii grafiki jaki zapewniła nam druga część względem pierwszej jest już szczytem tego co BioWare wyciągnie z możliwości UE3… cóż, zgotowano nam tu bardzo pozytywne zaskoczenie, bo grafika uległa znaczącej poprawie. Nie mamy co prawda do czynienia z takim skokiem jak pomiędzy ME1 i ME2, ale różnica wciąż jest spora i zauważalna. Sam początek dema może nie robi wielkiego wrażenia, ale kiedy w końcu wyjdziemy na zewnątrz jest na co popatrzeć – o scenach przedstawionych z taką skalą i rozmachem w poprzednich częściach mogliśmy sobie najwyżej pomarzyć (acz końcówka ME1 i mała wycieczka na zewnątrz wieży Cytadeli daje pewien przedsmak tego czego można się spodziewać więcej w ME3), rozległy widok na futurystyczne Vancouver i kilkusetmetrowi Żniwiarze siejący zniszczenie to naprawdę coś co robi duże wrażenie. Generalnie poziomy są dużo bardziej złożone pod względem graficznym i bardzo bogate w szczegóły i wyglądają naprawdę pięknie – po zagraniu w demo ME3, sporo lokacji z ME2 może nagle zacząć sprawiać wrażenie z lekka pustych i bardzo… prostokątnych.

Ulepszenia graficzne możemy zaobserwować właściwie w każdym elemencie oprawy – pancerze Sheparda jak i Garrusa otrzymały ładny metaliczny wygląd dzięki czemu chyba po raz pierwszy w serii opancerzenie w końcu wygląda tak jak powinno (w ME1 pancerze sprawiały wrażenie stworzonych z gumy, a znowu w ME2 z plastiku, oczywiście możliwe, że tylko ja obierałem tak ich wygląd – w każdym razie w ME3 jest lepiej), obok pancerzy wyraźne ulepszenia widać także pod postacią takich szczegółów jak wystrzały z broni, wyglądu omni-klucza, pancerza technologicznego, kamuflażu czy sondy bojowej, biotyka także wygląda lepiej niż kiedykolwiek (i tak samo brzmi, ale o tym dalej).

Animacje w przerywnikach filmowych i rozmowach to jak zwykle klasa sama w sobie, czego niestety o tych z samej gry już powiedzieć nie można – nie mamy tu co prawda do czynienia z czymś poniżej standardów do jakich przyzwyczaiła nas seria, bo te z ME3 i tak wyglądają lepiej niż z poprzednich części, ale jednak ich poziom w grze jest nierówny np. animacje przemieszczania się pomiędzy osłonami czy specjalnego ataku wręcz (heavy-melee) są bardzo płynne i szczegółowe gdy znowu chowania/wychylania się zza osłon nie wyglądają już tak dobrze. Skutki starości widać niestety w systemie animacji twarzy postaci, którego BW używa od już od pierwszej części ME – co prawda otrzymał do tego czasu kilka ulepszeń, ale niestety takiego wrażenia jak za czasów ME1 już nie robi.

Na sporą pochwałę zasługuje też wykonanie modeli przeciwników z tak urozmaiconymi i szczegółowo wykonamy regularnymi wrogami nie mieliśmy okazji się spotkać w poprzednich odsłonach serii.

Ach, ME3 także w końcu wprowadza do serii normalnie wyglądające... włosy - nareszcie koniec z "hełmami" na głowach postaci.

Pewne zastrzeżenia może budzić niska rozdzielczość niektórych tekstur, dość typowa wada oprawy graficznej całej serii – mimo iż ogólnie jest tu lepiej niż w ME2 to część z nich nie jest zbyt szczegółowa, co widać szczególnie w etapie na Ziemi. Na szczęście jednak większość tekstur wygląda dobrze, a do tego twórcy zapewnili, że pełna wersja gry na PC ma otrzymać tekstury wysokiej rozdzielczości (od razu w grze), ale na ile będą one lepiej wyglądać od tych z dema niestety nie wiadomo.

Ogólnie rzecz biorąc grafika z ME3 robi naprawdę dobre wrażenie, widać wyraźną poprawę względem ME2 co cieszy tym bardziej, że optymalizacja kodu gry mimo ulepszeń graficznych jest jeszcze lepsza niż w przypadku drugiego Mass Effect’a - testowana na kilku różnych konfiguracjach sprzętowych gra działała lepiej niż Mass Effect 2.

Udźwiękowienie

Podobnie jak w przypadku oprawy graficznej, nie spodziewałem się znaczącego skoku jakościowego udźwiękowienia w przypadku ME3… no i ponownie zaskoczony byłem bardzo - o ile skok w grafice mimo iż wyraźny nie był tak poważny jak pomiędzy ME1 i ME2, to w przypadku jakości oprawy dźwiękowej znowu dostaliśmy ulepszenia porównywalne do tych jakie zaszły pomiędzy dwoma pierwszymi częściami. Dźwięk w ME3 jest absolutnie wyśmienity, soczysty i bogaty w detale. Przyznam, że od tej strony dawno żadna gra nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak demo ME3.

Każda broń znana z poprzedniej części otrzymała kompletnie odmienione i jeszcze lepsze niż w ME2 dźwięki (za wyjątkiem Motyki, acz ciężko powiedzieć czemu), dzięki czemu strzelanie z broni daje większą satysfakcję niż kiedykolwiek wcześniej w serii (nowe bronie oczywiście także nie odstają od reszty jakością wydawanych przez siebie dźwięków). Pobodnie sprawa ma się z mocami – w szczególności dźwięki jakie wydobywają się z głośników kiedy korzystamy z biotyki są po prostu niesamowite. Inne elementy oprawy dźwiękowej też robią spore wrażenie takie rzeczy jak choćby odgłosy ostrzału z wieżyczek Cerberusa, kroczącego Atlasa (słychać ten ciężar!), czy specyficzna komunikacja Nemezis - po prostu miód dla uszu.

Jeśli zaś chodzi o dialogi – poziom jaki reprezentują aktorzy podkładający pod postacie w ME3 jak zwykle nie odstaje od bardzo wysokiej jakości do jakiej przyzwyczaiła nas seria ME w przypadku oryginalnej angielskiej wersji. Nawet aktor, który zastąpił Beattie’go w roli Mordina spisuje się świetnie i gdybym nie wiedział o tej zmianie, nigdy nie zwróciłbym uwagi na to, że jego głos podkłada inna osoba.

Pod względem muzyki też jest wyśmienicie, co zresztą nie jest niczym nowym dla tej serii. Fragmenty, które możemy usłyszeć w demie zwiastują naprawdę świetny soundtrack dla pełnej wersji, szczególne wrażenie robi muzyka z fragmentu dema rozgrywającego się na Sur’Kesh. Ogólnie słychać tu lekki zwrot w stronę elektroniki jaka dominowała w ME1, co prawda ME3 podobnie jak ME2 dalej wykorzystuje w dużej mierze orkiestrowe brzmienia, ale elektronikę słyszymy teraz częściej i bardziej intensywnie niż w przypadku ME2.